Temat na czasie prawda? Chciałem podejść do tego tak ważnego tematu z nieco innej strony; mojej, osobistej i rodzinnej.
Jednak zacząć trzeba od tego że widząc co się dzieje jest mi naprawdę smutno. Ludzie chorzy na depresję to temat tabu, bardzo mocno zamiatany pod dywan, nie chcemy o tym mówić i też nie mamy o depresji bladego pojęcia, strasznie ten problem bagatelizujemy. Oczywiście piszę stereotypowo, skoro o depresji można stereotypowo myśleć to dlaczego o nas samych nie mówić uogólniając?

Chriss Cornel, Chester Beninngton, Kurt Cobain i wielu innych na świecie, nasze podwórko też pełne jest ofiar tej choroby. Niestety. Ciągle panuje stereotyp nierozmawiania o przyczynach samobójstw. Pokutuje dziwne poczucie wstydu wśród znajomych i rodziny ofiar. Zabił się, w czasie trwania depresji, jak i po mamy tendencję do milczenia.

Może zacznijmy o tym mówić. Nie tylko wtedy kiedy w okół nas ludzie cierpią ale na co dzień, w przeciwnym wypadku zanim się spostrzeżemy będziemy cierpieć wszyscy.  Odejście chorego na depresje ma bardzo głęboki wpływ na średnio sześć osób związanych z ofiarą. Ogromna liczba. W USA rocznie przez depresję popełnia samobójstwo ponad 40 tys osób, zatrważające liczby. Jednak nie o tym jest ten tekst.

Matka moich dzieci przechodziła przez depresje. Diagnoza naszego syna i fakt że nasze życie nie będzie wyglądało jak sobie wyobrażaliśmy wywołał depresję, bałem się jak cholera, ale dziś mogę Wam powiedzieć że nie puściłem pary z gęby. Wspierałem ją, byłem dla niej, obserwowałem. Jednak w środku trząsłem się jak osika. Wracając do domu ze spaceru z dziećmi otwierałem drzwi z drżącymi rękoma. Nigdy jej o tym nie powiedziałem, byłem cholernie przerażony przez ponad rok. Serio. Gdy pisałem sms’a i nie było odpowiedzi przez dłuższy czas, martwiłem się.

Zapytasz dlaczego? Czy byłem paranoikiem? Czy wyolbrzymiałem? Nie, sam w wieku nastoletnim, nierozumiany, odrzucony, zdołowany, z poczuciem że jestem zerem niejednokrotnie próbowałem odejść z tego świata. Tabletki, wieszanie się. Tą drugą akcje o mały włos nie zakończyłbym piachem. Gdyby tylko mój przyjaciel wszedł do mieszkania dwie minuty później, nie byłoby mnie na tym świecie. Jego przeczucie okazało się moim ratunkiem. Czułem się niewart istnienia, niewart kolejnego oddechu. Wyobraź sobie jak nisko trzeba o sobie myśleć, mimo całego świata który może cię otaczać, wspierać, widzieć w tobie światło.

Ty sam czujesz się nikim. I nie są to pierdolone frazesy. Pisałem o moich chwilach zwątpienia i próbie samobójczej w książce Słowo na A, byłem w swoich własnych oczach nikim.

Dlaczego nie piszę że zmagałem się z depresją?Pewnie to miało miejsce, jednak nikt mnie nigdy nie zdiagnozował. Z szacunku do ofiar tej choroby, tych którzy walczą i którzy przegrali swoją bitwę nie pierdolę że miałem depresje, nie chcę naklejać takiej etykietki, ani sobie ani nikomu innemu. Mamy dziś na to pierdoloną modę. Na naklejanie, nie na depresje.

Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę że dzieci autystyczne nierzadko od wczesnych lat zmagają się z depresją. Naprawdę, od najmłodszych lat, trzylatki, pięciolatki, dziesięciolatki, nastolatki i dorośli. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego co czują oni sami jak i ich rodzice. Ta świadomość musi być paraliżująca, codzienny strach i brak zrozumienia otocznia. Rozmawiam z wieloma rodzicami którzy boją się o kolejny dzień, płaczą widząc jak ich dziecko cierpi.

A co do samych dzieci? Świat w którym żyją ich przeraża, nie chcą ani autyzmu, ani tego intensywnego odbierania codzienności. Tak intensywnego, że nie radzą sobie z emocjami, tym jak świat ich odbiera i  jak odbierają sami siebie. Nie chcą żyć w takim świecie, nie chcą się tak czuć. Nie chcą litości, szufladkowania, nie chcą nawet zrozumienia, bo często sami nie rozumieją tego co się dzieje w nich samych. Chcieliby odejść i zniknąć. Cicho, bezszelestnie.

Wiedzą że śmierć nie jest rozwiązaniem, takie życie też nie. Ci wszyscy ludzie mają cholerną świadomość że świat oczekuje od niech by żyć, mimo że nie prosili się na ten świat. Nie mów nigdy : Ci co targnęli na swoje życie to egoiści. To nie jest prawda, nie wiesz co siedzi w ich głowie, z czym się zmagają. Nie oceniaj, nie feruj wyroków, bo nie znasz ich perspektywy.

Ja miałem dosyć tego że w mojej głowie byłem niewystarczająco dobry dla świata, ciągle musiałem sobie i innym coś udowadniać, czułem się jak człowiek który nie jest wystarczająco dobry by żyć. Jesteś w stanie to sobie wyobrazić, dla mnie nawet zwierzęta były bardziej wartościowe niż ja sam. Dziś jako prawie 36-letni facet przechodzę przez trudniejsze sytuacje w moim życiu, rozstanie, rozłąka, trudne emocje i nie mam takich myśli. Chemia naszego mózgu jest zagadką dla mnie, a jednak daje radę. Lepiej lub gorzej ale daje radę, a ty?

Poczytaj o depresji, dowiedź się więcej i nie bagatelizuj nikogo kto może się z nią zmagać. Działaj, póki jest jeszcze czas.

Wykorzystujemy pliki cookies. Szczegółowe informacje w polityce prywatności.

Zapisz się aby otrzymać wiecej informacji o książce

Proszę wyślij mi informacje jak kupić książkę.

FreshMail.pl