Ostatnimi czasy wracam do swojej przeszłości. Wspominając moje wczesne okresy dzieciństwa zaczynam rozumieć jak bardzo się różniło ono od dzieciństwa moich rówieśników i jak unikalne jest dzieciństwo moich własnych dzieci. Większość ludzi tego nie wie, oboje moich rodziców było niepełnosprawnymi osobami. Byli głuchoniemi, niesłyszący, głusi po prostu. 

Moje pierwsze wspomnienie to wyjący czajnik. W tamtych czasach nie było jeszcze czajników elektrycznych. Nie raz musiałem schodzić z piętra, mama czasami miała tendencje do zapominania o tym że nastawiła czajnik na kawę. Ależ mnie to frustrowało. Albo gdy graliśmy w piłkę a czajnik wył i wył, zanim mama sobie przypomniała. Nie raz czajnik lądował na złomie, czerwony od ognia, bez kropli wody po paru godzinach niemiłosiernego wycia. Do dziś pamiętam ton gwizdka.

Personalizowane dzieciństwo - podróż do przeszłości, to co pamiętam!

Przypominam sobie rozmowy z rodzicami przy obiedzie, te zwyczajne i mniej przyjemne. Kłótnie, plany, zrypki od rodziców za słabe wyniki w szkole. Wszystko na migi. Pomyśl, jak  można krzyczeć na kogoś w języku migowym? Ciekawe co? A jednak, dla mnie ekspresja twarzy, ruch rąk i napięcie było właśnie takim opierdzielem od rodziców. Niezwykłe prawda? Totalnie inna rzeczywistość, totalnie inne życie. Dziś poniekąd nasze życie także odbiega od „normy”. Moje dzieci żyją także częściowo w innym świecie, Maks w głębokim autyźmie, Livia w świecie dwujęzycznym. Jako ojciec staram się spełniać potrzeby obojga moich dzieci. Tak bardzo różnych, tak bardzo innych.

Zawsze staram się patrzeć na moje dzieci indywidualnie. Moi rodzice z racji niepełnosprawności mieli z tym problem, jednak podziwiam ich za wszystko co dla nas zrobili. Bycie rodzicem dla dwójki słyszących urwisów, miedzy którymi było sześć lat różnicy to kawał ciężkiej roboty. Z nikąd nie było pomocy, nie mieli specjalnie wsparcia, a w latach 70-tych i 80-tych nikt nie miał taryfy ulgowej.

Czasem miałem wrażenie że żyjemy w jakiejś bańce, że moi rówieśnicy są tak bardzo inni, ich rodziny totalnie odjechane. Zazdrościłem im normalności, rozmów z rodzicami, tego że nie mieli żadnych barier.

Pamiętam że jeszcze gdy byłem w wczesnej  podstawówce moi rodzice dostali propozycje wszczepienia implantów, odmówili. Dla nich było to zbędna trudność, cierpienie. Nie znali naszego świata i nie specjalnie potrzebowali być jego częścią. Stwierdzili że skoro żyli tyle lat w  ciszy, to lepiej tego nie zmieniać, nie komplikować wszystkiego. Dziś myślę jak wiele bym dał gdybym  miał wybór i możliwość poprawić życie swojego autystycznego syna. Im zwyczajnie nie było potrzeba słuchu do niczego. Obawiali się zmian, akceptacja tego i brak chęci przekraczania w to co nieznane. Z jednej strony szokujące, z drugiej tak bardzo odważna postawa.

Personalizowane dzieciństwo - podróż do przeszłości, to co pamiętam!

Pamiętam też ciszę, mimo że telewizor był włączony, mimo że w domu byliśmy wszyscy czasem panowała totalna cisza. Z kuchni dochodziło tylko tykanie zegara, czasem załączyła się lodówka. Ten pomruk pomieszany z zimnym sykiem. Rodzice siedzieli w salonie oglądając telewizję, z racji tego że nie słyszeli to nie byli pewni czy telewizor jest głośno czy cicho. Wyciszali telewizor całkowicie pozbywając się elementu dźwiekowego. Czasem nie wiedziałem czy są w domu, czy może poszli na ogródek. Totalna cisza, przerywana odgłosem robienia herbaty czy zwykłej codzienności.

Kurcze, dziwne to było. Ja z bratem, każdy w swoich pokojach na górze robiący coś totalnie innego, czasem razem piorąc się i wrzeszcząc niemiłosiernie. Z racji wieku byłem często męczony w żartach przez starszego brata, niewyparzona gęba sprawiała że obrywałem na okrągło. Taka braterski bonding, nawet nie krzyczałem o pomoc. Bo po co? Pamiętam też moje dziwne sny na jawie, w wieku około 10-12 lat mój mózg chyba mocno się rozwijał, a może coś się w nim przepalało już, nie wiem. Pamiętam jak parę razy budziłem się i wydawało mi się że prześcieradło i moje łóżko nie ma końca, ja leże na jego środku i gdzie okiem sięgnąć widzę białą połać. W tym samym czasie ściany zbliżały się z niewiarygodną prędkością w moją stronę, pamiętam że nie mogłem nic zrobić, łóżko było nieskończone, a ja wiem że nie śpię.

Moje oczy były otwarte, ja w płaczu, trząsłem się z przerażeniem w oczach. Mama zabierała mnie do łazienki i przemywała mi twarz by mnie wyrwać z tego obłędu. Nie spałem, miałem otwarte oczy, pamiętam to jak dziś. Mój mózg stroił sobie ze mnie żarty, okrutne. Do dziś nie wiem co to było, wiem że takich sytuacji było dziesiątki. Pamiętam je dokładnie, ten strach i uczucie bezradności.

Dziś patrząc na syna zastanawiam się co on czuje, widzi i jak odbiera ten nasz świat? Jakie pułapki czekają na niego w jego mózgu. Czy ma świadomość inności, jak wygląda jego świat?

Personalizowane dzieciństwo - podróż do przeszłości, to co pamiętam!

Superbohater Maks obymśla plan działania

Ciekawe co czuli moi rodzice gdy planowali rodzine, co przechodziło przez ich głowę patrząc na nas z bratem. Czy martwili się tym jak wyglądało będzie nasze dzieciństwom czy rozmawiali o tym jak może się różnić nasza codzienność od codzienności naszych rówieśników czy nawet ich samych? Moj ojciec wybudował dom, wyremontował go własnymi rękami sześć razy, od piwnicy po dach. Był szanowany na osiedlu i zawsze pomocny. Większość osób na naszym małym osiedlu domków jednorodzinnych miała jakąś ksywę, Włodek Kobra, ze względu na grube okulary, Krzysiek Fujara- ciągle coś mu się działo po pijaku, Adam Wisielec, bo wisiał w oknie po pracy i obserwował osiedlowe zżycie i oczywiście Głuchy Janek 😉

Maks ma osiem lat, mruczy i się emocjonuje patrząc na świat w około. Zastanawiam się niemal codziennie co mogę zrobić by poprawić jakość jego życia. Patrzę na nich i obserwuje szukając jakichś zmian w zachowaniu spowodowane przez nasze rozstanie z ich mamą. Bardzo zależy mi na ich zdrowiu, mentalnym i fizycznym, na świadomości emocjonalnej. Na tym by potrafili mi powiedzieć kiedy coś im sprawia trudność, przykrość. Na dzień dzisiejszy wiem że dają sobie świetnie radę. Przyszłość pokaże. Powiem Wam szczerze że udało mi się wygrać ze swoimi obawami, strachem, wiele jeszcze przede mną ale widząc jak dzieciaki odbierają te zmiany jestem dobrej myśli.

Personalizowane dzieciństwo - podróż do przeszłości, to co pamiętam!

Moja duma – Livia!

A ty jakim jesteś rodzicem? Jaka jest dynamika waszej rodziny? Myślisz o tym w ogóle? Sytuacja w domu, finanse, rodzeństwo, nasze doświadczenia, sytuacja ekonomiczno polityczna, stosunki w rodzinie, niepełnosprawność, wychowywanie w typowej lub nietypowej rodzinie. Dynamika to coś wspaniałego, kreuje codzienność. Zastanawiam się i obserwuje, może to przyzwyczajenie z pracy z dzieciakami. Dobra praktyka zawodowa przeniesiona na grunt domowego ogniska. To że dzieciaki mają dwa mieszkania i spędzają czas naprzemiennie ma na pewno na nie wpływ, ma wpływ na mnie. Ciesze się że potrafię to zauważyć, a ty?

Ave

 

Personalizowane dzieciństwo - podróż do przeszłości, to co pamiętam!

Nieważne gdzie prowadzi droga, razem możemy wszystko.

 

Wykorzystujemy pliki cookies. Szczegółowe informacje w polityce prywatności.

Zapisz się aby otrzymać wiecej informacji o książce

Proszę wyślij mi informacje jak kupić książkę.

FreshMail.pl