Zawsze kiedy patrzę na moje dzieci to na nowo odkrywam jak różne są, a jednocześnie, jak wspaniale. Zastanawiałem się ostatnio nad jedna rzeczą. Czas płynie, mijają dni, tygodnie, miesiące, lata.Obcowanie z autyzmem nauczyło mnie wiele. Jeszcze więcej we mnie zrozumienia, masa akceptacji i cierpliwości by nauczyć się rzeczy których nie rozumiem. Livia z kolei pokazuje mi jak wiele z tego co jako ojciec zmieniłem w sobie przynosi dziś owoce.

Niesamowite jest to że w momentach przestoju u Maksa początkowo w myślach biegam jak kurczak bez głowy. W myślach dwoje się i troję by wymyślić coś, zrobić coś, wykonać jakąś pracę by pomóc mu w kolejnym kroku do przodu. Jakiś czas temu jednak uświadomiłem sobie że tak się nie da. Czasami progresu nie będzie. Czasami będzie przestój lub regres nawet i nie mogę zrobić nic.

Ważne jest bym jako tata i pedagog zaakceptował to. Bym miał świadomość że nie zawsze będziemy biegli do przodu. Zajęło mi trochę czasu zanim doszedłem do tego że muszę w swojej głowie na to pozwolić. Muszę czasem stanąć obok i pozwolić sobie na zaakceptowanie że spektakularnego progresu nie ma, nie ma czasem nawet małego. Bez chodzenia w koło, obserwowania i szukania złotego środka.

Puść, pozwól czasem wyluzować, zrozumieć że czasem spektakularne rzeczy trwają długo, ale zapamiętaj że czasem przychodzi jesień i zima. To chyba najtrudniejsze w byciu rodzicem dziecka z ASD. Neurotypiaki jak nasza córka Livia rozwijają się powoli ale jest w tym kontinuum. Idą sukcesywnie i w stałym tempie.

Widzę ten ogromny kontrast. Livia osiąga swoje kroki milowe w rozwoju bez przerw, bez gwałtownych skoków, Maks z kolei potrafi rok czasu zasuwać jak opętany, by potem mieć jakiś okres bez zmian, kiedyś ogarniał mnie strach przed tym. Zastanawiałem się i martwiłem myśląc – Co jeśli to koniec rozwoju, co jeśli to zatrzymanie przerodzi się w regres? To chyba codzienność w pewnym momencie. A jak jest u Ciebie?

Po latach zacząłem akceptować wszystko co mi daje los, nie zawsze się z tym zgadzam, nie zawsze myślę że to fair, ale zrozumiałem że zadręczanie się obawą o postępy mojego syna nie jest dobre. Ani ich nie przyśpieszy, nie zmieni niczego, a ja mogę co najwyżej osiwieć, nabawić się depresji czy sfixować.

Nauczmy się brać głęboki oddech i zadbajmy o swoją głowę. Myślałeś/ Myślałaś kiedyś o psychologu? Moim zdaniem każdy powinien mieć swojego psychologa. Niebawem zresztą  pojawi się wpis o tej tematyce. Obalimy mity i będę miał dla Ciebie fajną promocje.

Wracając do dzieci. Nie będę się zadręczał, przede wszystkim nie będę porównywał szybkości progresu, kontinuum czy nawet tego jak to wygląda. Pogodziłem się z tym że Maks ma autyzm i opóźnienie rozwojowe, zaakceptowałem to i nie poddaje się. Odmawiam jednak zamartwiania się i myślenia w kategoriach- A co jeśli?

Życie przynosi nam szanse i stawia przed nami różne wyzwania. Nie widziałem wielu z nich, nie zapowiadały się przed nastaniem. Ale wiecie po czym poznaje się prawdziwego faceta z jajami? (babę też). Po tym że bierze to na siebie, rozkminia i szuka rozwiązań, podoba Ci się czy nie, w tym wpisie chcę Ci powiedzieć-  Tak, czasami jest trudniej, ale skoro jest trudniej to tylko dlatego że przed i po jest łatwiej, lepiej i piękniej.

 

Ave

 

 

Wykorzystujemy pliki cookies. Szczegółowe informacje w polityce prywatności.

Zapisz się aby otrzymać wiecej informacji o książce

Proszę wyślij mi informacje jak kupić książkę.

FreshMail.pl